Po Toyocie Ikea
Prawie wszyscy pamiętamy głośną sprzed kilku miesięcy aferę z niesprawnymi samochodami Toyoty, którym blokował się pedał gazu i w efekcie potrafiły przyspieszać tak długo aż nastąpił wypadek lub w samochodzie skończyła się benzyna. Sprawa była na tyle duża i głośna, że zajął się nią kongres USA, a toku śledztwa okazało się, że Toyota wiedziała o usterkach swoich produktów, lecz w obawie przed kosztami i czarnym PR sprawę zlekceważyła. Ostatecznie media tak nagłośniły sprawę, że japoński gigant z pewnością do dzisiaj głęboko żałuje, że nie zareagował na czas. Wydaje się jednak, że przypadek Toyoty (rekordowe straty i ogromny spadek sprzedaży i gigantyczne grzywne) nie poszedł na marne, albowiem wiele innych firm nauczyło się, że lepiej dmuchać na zimne, niż ryzykować stanięcie na krawędzi bankructwa w wyniku własnych zaniedbań. Dobrym przykładem może być tutaj Ikea. Jak się okazało ostatnio firma zdecydowała się na wycofanie z amerykańskiego rynku blisko trzech milionów żaluzji i rolet okiennych. Dlaczego? Otóż powodem jest przypadek małego dziecka, które omal nie udusiło się sznurem z zasłony zainstalowanej na domowym oknie. Groźba śmiertelności takiego wypadku i brak pewności, że nie powtórzy się on już sprawiły, że ze obszaru Stanów wycofane zostaną wszystkie sprzedane oraz zalegające na magazynach żaluzje i rolety jakie trafiły do sklepów sieci Ikea w latach 1998 – 2009. Łączna wartość tych produktów to trzy miliony trzysta sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Cóż jak widać przypadek Toyoty coś zmienił na rynku amerykańskim, chociaż trudno powiedzieć w jaki stopniu na decyzję koncernu mogło wpłynąć stanowisko Komisji ds Bezpieczeństwa Artykułów Konsumpcyjnych, jednak chyba każdy konsument chce wierzyć, że to firma sama z siebie troski o jego zdrowie zdecydowała się na tak kosztowny krok…
No related posts.
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.