Wspólne mieszkanie
Wiele par, jeśli ma tylko taką możliwość decyduje się na wspólne zamieszkanie przed ślubem. Nie da się ukryć, że jest to poważna, ale niezobowiązująca zbytnio, decyzja. W końcu, to, że ktoś ze sobą mieszka nie oznacza wcale, że tak być już musi – wyprowadzić się można przecież zawsze. Część naszego społeczeństwa, zwłaszcza ta – konserwatywna, nie rozumie takiego postępowania, a co więcej – jest zdecydowanym przeciwnikiem tego rozwiązania. Ale tam, gdzie są przeciwnicy muszą być i zwolennicy, którym taki pomysł bardzo odpowiada i to pod wieloma względami.
Jak na to nie spojrzeć – wspólne zamieszkanie ma swoje plusy i minusy, z którymi liczyć musi się każdy, kto staje właśnie przed taką decyzją. A jakie? Zacznijmy od plusów. Przede wszystkim – lepsze poznanie swojego partnera. W końcu mamy możliwość spojrzenia na naszą drugą połówkę w różnych, czasem nawet bardzo przyziemnych sytuacjach, takich jak sprzątanie czy wynoszenie śmieci, składanie szafki czy też przygotowywanie posiłków. Możemy również lepiej poznać jego przyzwyczajenia, które albo zaakceptujemy, albo… będziemy z nimi walczyć. Dużym plusem jest też to, że zawsze ma się partnera na oku i ma się tą pewność, że nic głupiego mu nie strzeli do głowy. Co do minusów, to pewnie jest ich tyle co plusów. Przede wszystkim – brak prywatności. Dosłownie i w przenośni. Gdzie nie spojrzysz tam on i jego rzeczy. Dalej – przedślubne wcielanie się w rolę – matki, sprzątaczki, praczki, kucharki, pomywaczki i opiekunki, nie każdej musi odpowiadać, a wiadomo, facet w tych kwestiach liczy na kobietę. Czasem, tylko i wyłącznie.
Pamiętajmy jednak, że chcemy czy nie – nikt nas do niczego zmusić nie może. A takie decyzje zawsze warto dokładnie przemyśleć.
No related posts.
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.